ILUMINACI - MASONERIA - ROK 2014

Historia i życie codzienne zakonu Templariuszy

    15 lipca 1099 roku pełnym sukcesem zakończyła się pierwsza krucjata ogłoszona cztery lata wcześniej przez papieża Urbana II. Nieomalże wszystkie warstwy społeczne sprzymierzyły się w obliczu świętej wojny z islamem- rycerze, szlachta, kupcy, a także nierzadko skazańcy- obiecywano legendarne bogactwa Jeruzalem, oraz zupełne odpuszczenie grzechów. Kościół opiekował się tymi, którzy "wzięli krzyż". Wreszcie, w potokach krwi odbito Jerozolimę z rąk niewiernych.

Zwycięstwo jednakże nie oznaczało pokoju; na każdym kroku czaiło się niebezpieczeństwo, na pielgrzymów chcących sie pomodlić u grobu pańskiego czekali rabusie, zabójcy i maruderzy. Priorytetem była wiec ochrona pątników. "Wielu kronikarzy wspomina o muzułmańskim napadzie na pielgrzymkę podążającą z Jerozolimy nad Jordan w Wielkanoc 1119 roku. Incydent ów(...)okazał się jednak o tyle istotny, że poniekąd stał się bezpośrednim impulsem dla założenia zakonu templariuszy". Właśnie w takich okolicznościach narodził się jeden z najznamienitszych zakonów rycerskich, owiany legendami i pełen tajemnic. Strażnicy Graala, alchemicy, budowniczowie gotyku, czy tylko zakon dbający o swoje interesy i prekursorzy współczesnego bankierstwa? Ich bogactwa zdobyte ciężką pracą w komandoriach na zachodzie Europy w czasach krucjat wysyłali na pożytek braci walczących w Ziemi Świętej, nie roszcząc sobie do niego pretensji.

Ojcami-założycielami zakonu byli dwaj rycerze pierwszej krucjaty, Hugon de Payns, szlachcic z Szampanii i Godfryd de Saint-Omer, rycerz z Flandrii. Arcybiskup Wilhelm z Tyru w kronice Historia rerum in partibus transmaris gestarum, powstałej w latach 1169-1184, donosi o stowarzyszeniu się kilku rycerzy ze szlacheckich rodów. W roku 1118 złożyli oni w obecności Garimonda, patriarchy Jerozolimy, przysięgę, według której mieli żyć w ubóstwie, czystości i posłuszeństwie. Przysięgali również zapewniać bezpieczeństwo na drogach i chronić pielgrzymów przed atakami- zarówno rabusiów, co i dzikich zwierząt. Początkowo nieformalne stowarzyszenie stało się zakonem z własną określona regułą i wyznaczonymi celami. Do zgromadzenia zaczęli dołączać nowi członkowie, którzy ofiarowywali swoje majątki na pożytek zakonu. Od roku 1119 zaczęły również napływać darowizny. Król Jerozolimy, Baldwin II oddał w ręce nowo powstałego zakonu swój pałac, stojący na miejscu Świątyni Salomona. Stąd nazwa Bracia (Strażnicy) Świątyni (łac. templum), Rycerze Świątyni czyli templariusze; pełna nazwa zgromadzenia brzmiała: Ubodzy Żołnierze Chrystusa (Pauperes commilitones Christi templique Salomonici Hierosalemitanis).

Dla zyskania poparcia chrześcijańskiej Europy, Hugon de Payns wraz z kilkoma towarzyszami wyruszył w podróż na synod w Troyes. Przejechał Normandię, Kanał La Manche, Anglię, Szkocje; wielu zwolenników znalazł w Szampanii, Burgundii, Belgii, Flandrii. W 1126 roku do zakonu dołącza hrabia Szampanii, Hugon, odgrywający odtąd ważną rolę w zakonie. To jemu templariusze zawdzięczają potężnego sprzymierzeńca w osobie Bernarda z Clairvaux; na terenie darowanym przez hrabiego powstało największe opactwo cystersów. Hugonowi z Payns wyprawa przyniosła niewymierne korzyści. Pomysł padł na podatny grunt, a do zakonu zaczęło dołączać coraz to więcej młodej znaczącej szlachty, dysponującej znacznym majątkiem. Jednakże zakon działał jeszcze na wpół formalnie. Pierwsze udokumentowane wzmianki pochodzą z roku 1128 z synodu w Troyes, w którym została ustalona i zatwierdzona reguła zakonu, opierająca się w swych głównych założeniach na regule zakonu cystersów. Autorem reguły był Hugon z Payns. Połączenie etosu rycerza z etosem mnicha było czymś zupełnie nowym. Być może to zadecydowało o przychylności kościoła dla tej inicjatywy. "Po raz pierwszy kontemplacja i wstrzemięźliwość mnisiego życia miały zostać połączone z surowym i krwawym rzemiosłem wojennym"4 Jednakże do zakonu nie mieli wstępu pospolici rycerze najemni, płatni zabójcy i żołnierze; w szeregi zgromadzenia mógł dołączyć tylko kwiat rycerstwa, ludzie na wskroś cnotliwi.

Bulla Innocentego II Omne datum optimum z 29 III 1139 roku, wyjmowała bractwo spod jurysdykcji zarówno świeckiej jak i kościelnej; wyjątkiem był sam papież, któremu winni całkowite posłuszeństwo. Dawało im to prawie nieograniczone możliwości i nadawało niezwykłe przywileje. Tylko dwa zgromadzenie były dożywotnio zwolnione z płacenia dziesięcin- cystersi i templariusze. Swoboda postępowania nie ograniczała się do spaw majątkowych- bracia sami decydowali o Regule i zmianach w niej. Przez kilkadziesiąt pierwszych lat istnienia zakonu wyklarował się pewien kanon postępowania obowiązującego każdego członka. Nad Regułą czuwała kapituła złożona z braci wyższej rangi. Normy postępowania oraz kary były postulantowi wyjawiane przez Wielkiego Mistrza wraz z chwilą przyjęcia. Przyjęciu do zakonu nowego członka obwieszczało bicie dzwonów, niosące się echem daleko poza bramy komandorii. Większość braci porzucała nazwiska, by być znanymi tylko z imienia. Nazwiska z racji kontaktów ze światem zachowywali tylko nieliczni dostępujący wyższych funkcji w klasztorze. Nowicjusz musiał sie wykazywać wielką kulturą osobistą (zwroty "szlachetny bracie", "czcigodny bracie", znane oficjalnie z ceremonii, były w powszechnym użyciu), dyscypliną, wymaganą na polu bitwy, oraz skromnością i bogobojnością. Modlono się równie często, co w zakonach kontemplacyjnych- na jutrznię, prymę, tercję, południe, nonę, nieszpory (kiedy templariusz był akurat zajęty, odmawiał określoną ilość Ojcze Nasz oraz modlitw ku czci Matki Bożej5), w intencji chorego lub konającego współbrata, przed posiłkiem i po jego spożyciu. Modlitwę ku czci Matki Boskiej odmawiano ze względu na jej patronat nad zakonem. Reguła na każdym kroku podkreślała prymat życia religijnego nad świeckim.

Ważną sferą życia codziennego był strój, posiłek oraz sen. Nad schludnością stroju czuwał brat sukiennik, do obowiązku którego należało zapewnienie braciom ubrań w stosownej ilości i rozmiarze, oraz dbanie, by nie była ona niechlujnie połatana, czy brudna. Templariusz również ubiorem miał świadczyć o chwale Boga. Rycerzy wyróżnia biały strój, a serwientów brązowy. "Biały jest kolorem niewinności i czystości, gwarancją odwagi i cielesnego zdrowia". Włosy powinny być krótkie, a broda długa. Strój nie powinien ukazywać majątku; nie dozwolone są dodatki takie jak apaszki, wstęgi, modne czy osobiste drobiazgi. Jeżeli futra, to tylko z baranich skór i tylko w celu ochrony przed zinem. Reguła mówi jasno o odzieży: dwie koszule, dwie pary spodni, dwie pary butów (w tym trzewiki zwane houseaux) , lekką peleryna, jeden podbity futrem płaszcz na zimę, tunikę zwaną jupel a girons, sięgającą łydek i rozciętą z przodu i z tyłu oraz kaftan garnache. Odnośnie rycerskiego ekwipunku Reguła przewiduje równie jasno, że wyruszając do boju templariusz, ubrany jest w kaftan ze skórzanym pasem, obszerną opończę spiętą agrafą (lub wiązaną) oraz kolczugę z czepcem i kolczugowe nagolenice broniącą przed ciosami Saracenów. Dysponuje prostym mieczem obosiecznym z zaokrąglonym końcem, włócznią z jesionowym drzewcem i stożkowatym ostrzem, trójkątną tarczą z wyściełanego drewna, obitą po zewnętrznej stronie skórą, przeważnie wzmacnianą ćwiekami, oraz sztyletem i kozikiem. Każdy rycerz zaopatrzony jest również w bawełniany czepiec lub filcowy kapelusz. Jadano obficie- klasztory były samowystarczalne pod względem wyżywienia. Zbiórkę w refektarzu poprzedzało bicie dzwonu oraz modlitwa. Zdrowi jedli mięso trzy, chorzy sześć razy w tygodniu (z wyjątkiem postnego piątku). Ze względu na możliwość chorób podawano różnego rodzaju mięsa, przeważnie peklowaną wołowinę lub cielęcinę oraz warzywa z własnego ogrodu. Nie brakowało również serów z własnej serowarni. Bracia spożywali razowiec, podczas kiedy służba chleb żytni. Pito piwo zwykłe lub jęczmienne, oraz wino. Każdy miał osobna miskę z rogu lub pnia dębu, zrezygnowano bowiem z niewygodnego nakazu ubóstwa, nakazującego dwóm braciom jeść jednocześnie z jednej miski.7 Przy stole używa się pucharu (osobny na dni powszednie, osobny na dni świąteczne), oraz łyżki i noża. Stół, przy którym spożywano chleb miał być czysty i nakryty pewnego rodzaju serwetą. Ekwipunek rycerza jest więc dokładnie przewidziany przez Regułę; broń, jaką włada, zbroja, derka dla konia, naczynia, w których ma jeść, oraz wygląd łóżka: siennik z prześcieradłem, kocem i kapami (tu Reguła pozwala na "folgowanie swoim fantazjom"- kapy mają kolory do wyboru- czarna, biała lub pasiasta). "Artykuł 20 Reguły templariuszy gwarantuje im prawo do miękkiej pościeli, jednakże wszelka wygoda ma swój kres, gdy tylko brat opuszcza posłanie" Dzień kończył się kompletą, po której rozchodzono sie w milczeniu do swoich pryczy. Przed snem w dormitorium unosiło się echem ciche Ojcze Nasz w podzięce za dzień.

Ważny i do dzisiaj rozpoznawalny element ubioru templariuszy zmieniła się około roku 1147, kiedy to papież Eugeniusz III przyznaje przywilej noszenia czerwonego krzyża naszytego na płaszcz na lewym ramieniu; miała to być swego rodzaju tarcza, jednocześnie symbol męczeństwa. Symbol krzyża noszono już podczas II krucjaty po roku 1146. "Krzyż templariuszy ma cztery równe ramiona, rozszerzające się na zewnątrz. Środek krzyża jest delikatny, a zewnętrzne końce ramion są równo przycięte. Zgodnie z panującymi wówczas zwyczajami wszyscy uczestnicy krucjat naszywali krzyż na prawym ramieniu. Początkowo templariusze nosili swoje krzyże w tym samym miejscu, ale charakterystyczny kształt i czerwona barwa były zastrzeżone tylko dla ich zakonu. W późniejszych czasach członkowie zgromadzenia demonstrowali swoją tożsamość z wyraźną dumą: wielkie czerwone krzyże zdobiły rycerską pierś, plecy oraz tarczę".

Na tle różnobarwnej rzeszy walczących, templariusze szybko stali się rozpoznawalni dzięki jednolitym płaszczom. Na frontach Ziemi Świętej byli najlepiej zorganizowanym, świetnie wyuczonym oddziałem. Ich siła i znaczenie wzrastało praktycznie z dnia na dzień. Na Wschód wysyłano najkarniejszych rycerzy; nie każdy mógł wykazać sie w boju, niekiedy w celu ćwiczenia charakteru śmiałkom nie pozwalano wyprawić sie do Jerozolimy, wysyłając ich do jakiejś spokojnej komandorii na prowincji. "Na Wschodzie byli potrzebni bracia sprawdzeni, o ciałach z żelaza i duszach ze stali."  W Ziemi Świętej rezydowało na raz około 300-500 rycerzy, podczas gdy fundusze były zbierane w komandoriach Europy, przez przeważającą większość braci. Bordonove przytacza liczbę 9 000 komandorii różnej wielkości, wraz z gospodarstwami, lasami, polami, łąkami, młynami etc. we Francji, Anglii, Hiszpanii, Portugalii, Italii i na terenie Niemiec. Z czego 700 we Francji, a każda komandoria obejmowała średnio 10 posiadłości, pola, a nawet całe wsie. Gospodarstwa zarządzane były przez znającego sie na rachunkowości i prowadzeniu ksiąg brata ekonoma, zwanego dispensatorem. Finansowanie wypraw krzyżowych było głównym celem gromadzenia dóbr przez braci z komandorii zachodnich. Głównym sposobem powiększania dóbr była donacja (bezinteresowna lub za wynagrodzeniem).

W kartulariuszu komandorii Montsaun's znalazło się osiemnaście dokumentów z lat 1156-1193, w których mowa o czterdziestu donacjach. Ziemie oddalone od komandorii dzierżawiono chłopom zwanym vilains. Komandorie wiejskie były bogate w inwentarz- dokumenty komandorii w Baugy wymieniają 17 krów, w tym 3 jałówki, jeden byczek, 8 cieląt, 2 woły, 3 byki, 98 wieprzy, maciorę z ośmioma młodymi, jednego prosiaka, 8 klaczy, 8 źrebaków, jednego konia komandora, oraz pięć koni do pracy na roli. Nie zadano sobie trudu liczenia drobiu przez jego liczebność. W dalszej części dokument stwierdza, że komandorię otacza 18 akrów obsianych żytem i pszenicą, 24 jęczmieniem i pasza dla zwierząt, 15 owsem, 14 grochem i sześć wyką. Cztery wozy siana stały na polu, osiem w stodole. Dodatkowo czekano na spłaty długów w naturze. Spiżarnia obfitowała w słoninę i mięso wołu. Kuchnia zaopatrzona była w niezliczoną ilość naczyń i różnego rodzaju sprzętów. Dormitorium mogło się poszczycić dwudziestoma posłaniami z prześcieradłami i kołdrami. Na służbie domu było co najmniej 25 osób, w tym krowiarz, owczarz, piekarz, kucharz-piwowar, świniarz, wolarz, mleczarz, także pokojowi i oracze, etc. W podobnie dogodnej sytuacji były wszystkie większe komandorie wiejskie w tej części Europy. W skład nieruchomości zakonu wchodziły również komandorie miejskie. W Proviens templariusze mieli komandorię Val-de-Proviens usytuowaną poza murami miasta, nakierowaną na gospodarkę rolną,w tym dzierżawa młynów i sprzedaż ryb ze stawów usytuowanych przy młynach, oraz Madeleine, prowadzącą działalność handlową, w której templariusze czerpali znaczne zyski z wynajmu posiadanych przez siebie siedemdziesięciu domów i sklepów, w większości przy głównych ulicach i placach miasta. Pokaźne zyski czerpano również w czasie jarmarków-majowego, który w Proviens trwał 46 dni, na świętego Marcina, trwający cały listopad, oraz wtorkowych targów. Sprzedawali własne, cieszące sie dobrą sławą wino (w handlu pomagało znacznie zwolnienie z opłat przewoźnych, wwozowych, za odbijanie beczek). Zaczęto również sprzedawać w mieście własne produkty, przeważnie owoce i warzywa. Nieoczekiwany przywilej hrabiego Henryka przyniósł krociowe zyski zakonowi- hrabia scedował pobieranie opłat przewoźnych na templariuszy. Od Gaya de Montigny odkupili po niedługim czasie opłatę przewoźną na mięso i zwierzęta rzeźne, a od roku 1243 stali się posiadaczami opłaty przewoźnej za skóry (w tym czasie w Proviens było 25 pracowni rymarskich) Kolejnym krokiem było wykupienie podatku zbożowego. Obrót wszystkimi towarami nie mógł sie odbyć bez uiszczenia stosownych opłat w komandorii. Jednakże dziś łączy się templariuszy z nowoczesnym bankierstwem. Udzielali pożyczek; oczywiście zabronione było pożyczanie na lichwiarski procent. Przeważnie pod zastaw lub hipotekę. Z pożyczek wielokrotnie korzystali wielmoże z samym królem Francji na czele. System bezgotówkowy, którego byli pomysłodawcami miał oparcie w liczbie komandorii. Wszystko zasadzało się na tym, co było powodem założenia zakonu- ochrona podróżnych. Pielgrzym podróżujący z miejscowości do miejscowości nie musiał już gotówki wozić ze sobą, co było niebezpieczne; wpłacając pieniądze w komandorii w powiedzmy Carcassonne (Langwedocja) mógł ją odebrać w Sommereux (Pikardia) za sprawą wypisanego na określoną sumę wauczeru. A nawet otwierano coś w rodzaju rachunku bieżącego, gdzie klient wpłaciwszy określoną sumę mógł nią dysponować wedle woli i na przykład zlecać uiszczanie konkretnych opłat,etc. Możliwe były również transakcje bezgotówkowe między klientami. "Nowatorstwo templariuszy polegało na naśladowaniu włoskich bankierów i puszczaniu pieniędzy w obieg" Główną siedzią "banku" był Paryż, a dokładniej twierdza Temple. Komandorie miały wpłacać nadwyżki pieniędzy do Świątyni paryskiej. W niedługim czasie templariusze paryscy stali sie strażnikami skarbu państwa, a główny skarbnik Świątyni stał się zarządcą funduszy państwowych. Jak widać templariusze cieszyli sie powszechnym zaufaniem.W komandoriach zarówno wiejskich jak i miejskich, czy to na Wschodzie, czy na Zachodzie istniał podział hierarchiczny, charakterystyczny dla średniowiecznego społeczeństwa; trzy najważniejsze warstwy społeczne- modlący się, walczący, pracujący. Najważniejsi byli bracia rycerze (białe płaszcze- pełny ekwipunek, trzy konie, o noszeniu białego płaszcza decydował majątek i urodzenie), towarzyszyli im nieodłącznie bracia służebni (serwinci- brązowe płaszcze)- ich zbroje były lżejsze, uzbrojenie słabsze, zabezpieczali tyły. Serwientów było przeważnie średnio dziesięć razy więcej niż rycerzy. Kolejną warstwą w zakonie byli tzw turkpole- otrzymywali żołd, charakteryzowali się lekką zbroją w sam raz do tureckiego sposobu walki, jako oręż służył im jedynie łuk. Warstwą czysto duchową w klasztorze byli kapelani. Bracia kapelani nosili czarne płaszcze i rękawice z najlepszego gatunkowo materiału . Mieli przywilej zasiadania jako pierwsi do posiłków w refektarzu. Bulla Omne datum optimum daje prawo relegowania kapelana za gorszące zachowanie. Kapelani udzielają rozgrzeszenia tylko w imie papieża. Z wypraw krzyżowych brano saraceńskich jeńców, których wykorzystywano do prac, obok wolnych chłopów pańszczyźnianych. Grono sympatyków zakonu skupiało konfratrów (również kobiety). Do tej pory rycerzem mógł zostać nieomalże każdy, przyjmowano nawet ekskomunikowana szlachtę. Od XIII wieku zaostrzono przepisy dotyczące przyjmowania nowych członków- mieli to być nie tylko rycerze, ale i prawowici synowie rycerzy, którzy ukończyli 18 rok życia.

Życie zakonu regulowała kapituła, składająca się z braci wyższej rangi. W Świątyni paryskiej na czele kapituły stał Mistrz Francji, będący zastępcą Wielkiego Mistrza rezydującego w Jerozolimie. W pozostałych domach bratem przewodzącym obradom kapituły był komandor. Starano sie temperować charakter młodych braci, na przykład zabraniając gier hazardowych (szachy, tryktrak), ponieważ mogły wielu gorącokrwistych młodzieńców doprowadzić do bójek. Dozwolone były marelles (odmiana tryktraka), chevilles oraz forbot, o którym dzisiaj nic nie wiadomo. Egards był skodyfikowanym zbiorem obyczajów. Zawierał również przykłady kar, które w razie udowodnienia winy obowiązywały. Symonia, złamanie tajemnicy, zabójstwo chrześcijanina, sodomia, bunt, tchórzostwo na polu walki, oraz rabunek groziły kategorycznym relegowaniem z zakonu. Co dziwne pojęcie rabunku było najbardziej pojemne, ponieważ zaliczało sie do niego np. zatajenie małżeństwa, lub przynależności do innego zakonu, wyjście nocą z domu inną droga niż drzwiami, ukrywanie przedmiotów, opuszczenie domu w złości i zabranie ze sobą cudzej własności połączone z nieobecnością dłuższą niż dwie noce z rzędu, oraz kradzież z kufra współbrata. Kradzieżą było więc wynoszenie czegokolwiek z komandorii. Dom można było stracić również na skutek zarażenia trądem, co wówczas było dosyć powszechną przypadłością, oraz w przypadku zatajenia innej ciężkiej choroby (np. epilepsja). Przeważnie nad chromym litowano się i przydzielano osobna kwaterę gdzieś na uboczu komandorii. Mniejsze przewiny karane były tymczasową lub stałą utratą płaszcza (degradacja), dwoma dniami pokuty w tygodniu (w pierwszym tygodniu były to trzy dni), oraz jednym dniem pokuty.

1193 roku umiera Saladyn, zajadły tępiciel chrześcijan. Z początkiem XIII wieku trzęsienie ziemi i klęska głodu, doprowadzają ostatecznie do pokoju. W roku 1143 opat Cluny, Petrus Venerabilis przetłumaczył Koran na łacinę. Wojny krzyżowe straciły sens. Nie wysyłano już rzesz rycerzy. Ostateczny upadek templariuszy na wschodzie wyznaczony został przez zburzenie przez Muzułmanów twierdzy w Akce 1291. W walkach, w których poległa znakomita większość rycerzy zginął również Wieli Mistrz Wilhelm z Beaujeu. Na jego miejsce szybko wybrano Tybalda z Gaudin, a krótko potem, bo w roku 1293 Jakuba de Molay. Ostatni Mistrz przeniósł siedzibę zakonu najpierw na Cypr, a kilka lat później w bezpieczne granice Europy, gdzie templariuszom powodziło się finansowo. Jednakże ich bogactwo i podejrzenie o pyszność doprowadziły w roku 1305 do oskarżenia, początkowo jak zwykle oskarżano templariuszy o skąpstwo, chciwość i zawiść,potem zarzuty stały się o wiele poważniejsze, gdyż dotyczyły herezji, sodomii (przez templariuszy surowo karana jako grzech!) i bałwochwalstwa. Głównym świadkiem oskarżenia był Esquien z Floyran, rycerz wykluczony z zakonu za niegodne zachowanie (być może sodomia właśnie). Postępowanie wszczęto 24 sierpnia 1307 na prośbę de Molaya, który raz na zawsze pragnął oczyścić dobre imię zakonu. Najgorsze miało jednakże dopiero nastąpić. O świcie 13 października 1307, w piątek, aresztowano wszystkich templariuszy na terenie Francji. Do więzień trafiło 546 osób. Proces został wytoczony przez samego króla Filipa IV Pięknego. Filip wysłał listy do innych monarchów o uczynienie tego samego, król angielski, Edward II z początku nie chciał na to przystać, lecz również i on wkrótce aresztował 135 osób. Co powodowało nienawiścią króla? Czyżby nie chciał uregulować długu względem zakonu (jak wiadomo skarb państwa regularnie korzystał z pożyczek twierdzy Temple). Kontrowersje budzi nagła zmiana stanowiska papieża Klemensa V, w specjalnym dekrecie nakazał aresztowanie wszystkich rycerzy, czemu jeszcze jakiś czas był zupełnie przeciwny. W maju 1310 r zaczęły płonąć stosy. 16 października 1311 roku w Vienne zebrał się sobór, aby rozstrzygnąć losy zakonu. Niedługo potem, wiosną 1312 roku zakon zlikwidowano, a dobra przekazano szpitalnikom. Król nie dostał absolutnie nic z dóbr zakonu. Żądał głowy de Molaya!

18 marca 1314 Jakub de Molay wraz z Gotfrydem de Charnay zginęli w płomieniach. Fama głosi, że de Molay ze stosu przeklął swoich oprawców, grożąc że nie doczekają końca roku. I rzeczywiście- papież Klemens V zmarł na biegunkę, Filip spadł z konia na polowaniu, Wilhelm z Vogaret (autor aktu oskarżenia) zmarł jeszcze w trakcie procesu. Śmierć ponieśli wreszcie ci, którzy przyczynili sie do strasznego końca Ubogich Braci.

Do dnia dzisiejszego o templariuszach krąży wiele legend. "Satanizm, związki z sektą asasynów, ukryte skarby, Święty Całun i alchemicy, ekspedycje do Ameryki i kontakty z kosmitami, to wszystko lub prawie wszystko było wodą na młyn ezoterycznej pseudo literatury." Nie ma dowodów na związek rycerzy ze sztuką alchemii, co starają się udowodnić tacy pisarze jak Louis Charpentier (słowo Bafomet tłumaczone jest w takich przypadkach bapheus mété, czyli farbiarz księżyca- przemiana srebra w złoto); próbowano znaleźć dowody na to, iż rycerze byli strażnikami włóczni przeznaczenia, św Graala, lub sekretu o potomstwie Jezusa (Maria Magdalena rodzajem świętego Graala, jako naczynie na krew Jezusa), według innych hipotez byli budowniczymi gotyku, archeologami (co naprowadziło ich na trop sekretu Jezusa) i odkrywcami Ameryki (przed Kolumbem)! Sir Henry Sinclair of the Orkneyes, potomek jednego z templariuszy osiadłych na wyspach brytyjskich twierdzi, że wnieśli oni wielki wkład w walkę o niepodległość Szkocji pomagając Robertowi Bruce'owi w walce z Anglikami pod Bannockburn w 1314r. Jednakże templariusze pozostają przede wszystkim obrońcami Jerozolimy, oraz genialnymi biznesmenami z okresu średniowiecza. Ich tajemniczość i chłonność tematów mistycznym wynikać może z faktu hermetycznej szczelności reguły zakonu.