W 1976 r. ukazała się pierwsza książka autorstwa Zecharii Sitchina, zatytułowana "12 planeta". Chociaż przed nim kilku autorów, z E.Danikenem na czele, zaproponowało alternatywną, paleoastronautyczną wersję życia na naszej planecie, to właśnie Sitchin, jako pierwszy, nie tylko stawiał pytania, ale również na nie odpowiadał. Jego koncepcja opierała się na relacjach przekazanych nam przez najstarszą znaną ludzką cywilizację - przez Sumerów.
Sitchin, który urodził się w Rosji, ale podstawowe nauki pobierał w Palestynie, już w czasach szkolnych zadawał sobie i zdumionym nauczycielom pytania, na które odpowiedzi być nie mogło. Pytania te bowiem dotyczyły zawartości Starego Testamentu, który w pewnych miejscach był według młodego Sitchina mało zrozumiały i wręcz zaprzeczający oficjalnym doktrynom wiary. Przecież wiara Żydów w jednego Boga nijak się miała do informacji zawartych w Biblii, mówiących m.in o czasach kiedy na Ziemi żyli bogowie.
Ponieważ znikąd nie mógł liczyć na pomoc w rozwikłaniu zagadki, sam zaczął studiować starohebrajskie dzieła. Tak, po wielu latach studiów, natrafił na przebogaty materiał historyczny, którym były tysiące glinianych tabliczek, odnalezionych na terenie obecnego Iraku, wśród ruin starożytnych miast. Spora część informacji odciśniętych na tabliczkach była już przetłumaczona, jednak, aby móc studiować oryginały, Sitchin nauczył się odczytywać pismo klinowe Sumerów. Potwierdził tezy wielu orientalistów, którzy uważali, że Stary Testament jest skompilowaną nową wersją dużo starszych tekstów, których źródło pochodzi ze starożytnego Sumeru, sprzed około 5600 lat.
![]() |
| Cylinder VA - 243 |
Oprócz glinianych tabliczek, Sumerowie, oraz ich następcy Babilończycy, pozostawili po sobie gliniane walce, zawierające rysunki i obrazy pokazujące życie w ich czasach. Jeden z takich walców (walce były negatywami, które dopiero po odciśnięciu na mokrej glinie tworzyły obraz pozytywowy) przechowywany jest w Muzeum Narodowym w Berlinie i posiada numer VA 243. Pochodzi on sprzed 4500 lat i przedstawia grupę postaci, nad którymi naszkicowane jest słońce, oraz nic innego, jak okrążające je planety. Już sam ten obraz może budzić zdumienie. No bo, skąd u licha starożytni mogli znać Układ Słoneczny? Mało tego, skąd wiedzieli, że to planety okrążają Słońce? Przecież o tym powiedział nam Kopernik, jakieś 4000 lat później! Przyglądając się tej pieczęci, nie sposób inaczej zinterpretować zawarte na niej informacje. "Kropki" wokół gwiazdy oznaczają globy, których rozmiary i porządek odpowiadają rzeczywistemu układowi. Sitchin słusznie zauważa: "Gdyby tę sumeryjską mapę nieba odkryto i zbadano dwieście lat temu, astronomowie uważaliby Sumerów za ignorantów, wyobrażających sobie bezpodstawnie, że za Saturnem są jeszcze inne planety. Obecnie jednak wiemy, że Uran, Neptun i Pluton istnieją".
![]() |
| Fragment obrazu z cylindra. |
Jednak dokładniej przyglądając się rysunkowi, zauważymy dwie nieścisłości, które każą nam zastanowić się, czy to rzeczywiście obraz Układu Słonecznego? Rysunek bowiem różni się szczegółami, od tego co wiemy dzisiaj. Po pierwsze, Pluton nie jest tam najdalszą planetą Układu, a znajduje się między orbitami Saturna i Urana. Po drugie, zadziwia obecność wielkiej planety między orbitami Marsa i Jowisza. Z Plutonem sprawa jest prostsza. Jego orbita jest bardzo osobliwa i sprawia, że czasami znajduje się bliżej Słońca niż Neptun.
Ale przecież Pluton został odkryty dopiero w 1930 roku naszej ery!
Skąd Sumerowie mogli cokolwiek o nim wiedzieć? Mało tego: jak mogli twierdzić, że kiedyś był satelitą Saturna (dlatego tam go umieścili)? Sprawa drugiego ciała kosmicznego jest jednak o wiele bardziej zagadkowa. Ta wielka planeta była przez Sumerów nazywana Nibiru (Babilończycy zmienili później jej nazwę na Marduk). Wiedzy o tym jednak nie znajdziemy na walcu VA 243.
Zecharia Sitchin, po przestudiowaniu setek glinianych tabliczek natrafił wreszcie na długi tekst zawarty na 7 tabliczkach. Nie był on pełny, natomiast bez wątpienia zawierał identyczne przesłanie, jakie w całości można było przeczytać za sprawą późniejszej wersji akadyjskiej, napisanej przez Asyryjczyków i Babilończyków, którzy nastąpili po Sumerach w Mezopotamii. Ten tekst to Enuma Elisz (w dosłownym tłumaczeniu "Gdy na wysokościach", od pierwszych słów eposu), czyli sumeryjski "Epos o stworzeniu", który tak się rozpoczyna:
![]() |
| Niebiańska bitwa. |
"Gdy na wysokościach niebo nie miało imienia, - pierwsze ciała w Układzie Słonecznym, które uformowały się z protoplanetarnego dysku to Słońce, Merkury i Tiamat (wodna planeta, "dziewica życia"). System rozszerzał się za sprawą narodzin trzech par planet: Wenus i Mars - Jowisz i Saturn - Uran i Neptun. To był pierwotny Układ Słoneczny - trochę, ale zasadniczo różniący się od obecnego.
A ziemia poniżej nie była nazwana;
Był tylko PSU, ich rodzic pierwotny,
MUMMU Według TIAMAT
- która zrodziła ich wszystkich;
Ich wody były razem zmieszane".
Według sumerologów, ta opowieść mówi o wojnie, jaką stoczyli w zamierzchłej przeszłości Bogowie Sumeru. Wydawało by się więc, że jest zwyczajną baśnią, zbiorem mitów i wyobrażeń sił przyrody. Sitchin podszedł do tego jednak z zupełnie innej strony. Założył, że ludzie, którzy wiedzieli jak jest zbudowany Układ Słoneczny (wspomniana wcześniej pieczęć), rysując go musieli posiadać także dużo bogatszą wiedzę na jego temat. Autor "12 planety" przyjął więc założenie, że Sumerowie nie marnowali czasu na opowiadanie bajek, a przekazywali prawdziwe historie. Chociaż "ubrane" w boską terminologię, w istocie zawierały niesłychaną wiedzę kosmologiczną. Osią kosmogonii Sumerów był kosmiczny kataklizm, nazwany przez nich Niebiańską Bitwą. Wszyscy tłumacze przed Sitchinem widzieli w niej obraz zmagania Bogów Sumeru, Sitchin zaś... historię formowania się Układu Słonecznego!
W największym skrócie, tłumaczenie Sitchina przedstawia następującą kolejność zdarzeń, które miały miejsce ok. 4,5 miliarda lat temu:
- Około 4 miliardów lat temu, w tym jeszcze niestabilnym układzie, pojawiło się przybyłe z głębin kosmosu ciało, które przez Sumerów zostało nazwane Nibiru. To ciało wleciało w Układ Słoneczny, poruszając się w kierunku przeciwnym do obrotu planet (jak się za chwilę okaże to bardzo istotna informacja).
- Kiedy Nibiru i jego księżyce (Nibiru to jakby mały układ planetarny) przelatywały koło Tiamat, planety znajdującej się między orbitami Marsa i Jowisza, posiadającej 11 księżyców (największym był księżyc zwany przez Sumerów Kingu), wówczas pola magnetyczne i grawitacyjne rozbiły część księżyców Tiamat, a także znacznie uszkodziły samą wielką planetę. Księżyce Tiamat zostały wytrącone ze swoich orbit, rzucone na nowe tory - w ten sposób narodziła się część ze znanych nam komet. Poruszają się one po tak wydłużonych orbitach, gdyż za sprawą Nibiru zostały wysłane w przestrzeń, daleko poza Układ. I dlatego właśnie komety poruszają się po swoich wielkich eliptycznych orbitach ruchem wstecznym (co do dziś jest wielką zagadką dla oficjalnej nauki)!!!
- Nibiru został na zawsze schwytany przez grawitację Słońca. Musiał więc powrócić na miejsce "Niebiańskiej Bitwy". Kolejne uderzenie w Tiamat rozbiło tę planetę na 2 części. Część dolna została rozbita na drobne kawałki - powstał z tego pas planetoid rozdzielających orbitę Marsa i Jowisza, a także krótkoterminowe komety. Natomiast część górną uderzenie wyniosło (wraz z Kingu) na zupełnie nową orbitę, gdzie dotąd nie było żadnej planety. Tak powstała Ziemia i obiegający ją Księżyc. Ocean Spokojny to blizna po tym dramatycznym wydarzeniu (geolodzy nie mogą pojąć, dlaczego pod największym ziemskim oceanem płaszcz Ziemi jest tak cienki).
- Nibiru wszedł na stałe na orbitę wokółsłoneczną, poruszając się po niezwykle wydłużonej eliptycznej orbicie. Okrąża teraz Słońce raz na mniej więcej 3600 lat powracając w ten sposób na miejsce dawnej Niebiańskiej Bitwy, pomiędzy orbity Jowisza i Marsa. Ostatni taki powrót według Sitchina nastąpił pomiędzy 200 a 2 rokiem przed naszą erą. Jakie znaczenie mogło mieć rozbicie wodnej Tiamat przez "najeźdźcę" z kosmosu - Nibiru?
![]() |
| Carl Sagan w tle symbolu Nibru. |
Oczywiście to wydarzenie uformowało ostatecznie nasz Układ Słoneczny (dodam, że teoria Sitchina tłumaczy wiele zagadek naszego Układu, cały czas niewyjaśnionych przez astronomię, ale to temat na oddzielny tekst). Jednak najpoważniejszą implikacją jest domniemanie, że to właśnie Nibiru był siewcą życia, dzięki któremu trafiło ono na Tiamat, czyli także na Ziemię. Panspermia jest od dawna obowiązującą teorią, tłumaczącą powstanie życia na naszej planecie. Właśnie za panspermią opowiadał się nieodżałowany propagator nauki o Wszechświecie, astronom Carl Sagan (autor wielu znakomitych, popularnonaukowych książek, a także m.in. powieści "Kontakt", na podstawie której powstał słynny film Roberta Zemeckisa), twierdząc, że to komety mogły przynieść nam życie. Sagan był blisko, nigdy jednak oficjalnie nie zainteresował się teorią Sitchina, chociaż znane jest jego zdjęcie, w którego tle zobaczyć można ?skrzydlaty glob?, będący symbolem Nibiru.
A wracając do Zecharii Sitchina, należy w tym miejscu przypomnieć, że jego teoria mówi, gdzie znajduje się źródło pochodzenia naszego DNA, a więc i nas samych. 
Zecharia Sitchin założył, że informacje zawarte na glinianych tabliczkach, odkrytych w wielu miejscach współczesnego Iraku, nie są mitami, lecz relacjami z faktycznych zdarzeń. Odnosi się to zarówno do tysięcy tabliczek traktujących o codziennych zajęciach mieszkańców starożytnego Sumeru (księgi podatkowe, listy transakcji handlowych itp.), jak i do eposów wysławiających bogów. Co ciekawe, bogowie byli przez Sumerów przedstawiani jako istoty z krwi i kości, zaś samo słowo bóg było pisane małą literą. We wszystkich traktatach dotyczących bogów, traktowano ich z należytym szacunkiem, lecz nie pobożnością. Sumerowie nie modlili się do bóstw, co najwyżej prosili je o łaskę i wstawiennictwo.
Najsłynniejszym zachowanym tekstem - eposem jest "Enuma Elisz", od pierwszych słów "...gdy na wysokościach". Ten dokument religijno-polityczno-naukowy, był przetłumaczony na długo przez pojawieniem się teorii Sitchina. Orientaliści badający tekst, traktowali go jednak tak, jak wszystkie starożytne opowieści, jako baśnie nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nikt ze środowiska naukowego nie wyciągnął wniosków z przypadku Heinricha Schliemanna (archeolog-amator), który tylko dzięki swojemu uporowi, na podstawie dzieł Homera, odnalazł legendarną Troję, w której istnienie nikt nie wierzył (w końcu "Iliada? to ponoć baśń). Ponieważ odkrycie Schliemanna wśród uczonych nadal wzbudza kontrowersje, więc wszelkie inne eposy mówiące o zmaganiach Bogów, również powinny mieć swoje miejsce na półce z tabliczką "Baśnie".
Zecharia Sitchin, znakomicie znający pismo klinowe Sumerów, zauważył, że to co zostało zapisane przez starożytnych, można interpretować w nieco inny sposób, niż zakładają współcześni tłumacze. Jeżeli zawartość tabliczek stanowiących tekst "Enuma Elisz" potraktować nie jako przypowieść, a historyczną relacją, wówczas znaczenie znaków może być zupełnie inne. Nie wdając się w lingwistyczne niuanse pisma klinowego, historia zawarta w "Enuma Elisz" w największym skrócie mówi o tym, że całą wiedzę Sumerowie posiedli od bogów. Jest to nieprawdopodobna wiedza astronomiczna, mówiąca między innymi o powstaniu naszego Układu Słonecznego (pisałem o tym w jednym z poprzednich tekstów), ale także przedstawiająca samych bogów-nauczycieli, nazywanych przez Sumerów Anunnaki (znanych ze Starego Testamentu jako Nefilim, co przez Sitchina jest tłumaczone jako "Ci którzy z nieba zstąpili na ziemię"). Owymi przybyszami były istoty pochodzące z "planety przejścia" - Nibiru, która według Sumerów okrążając Słońce, pojawia się w wewnętrznej części Układu co 3600 lat. "Enuma Elisz" przytacza, że Anunnaki pojawili się na Ziemi po raz pierwszy 455 000 (czterysta pięćdziesiąt pięć tysięcy!) lat temu, podczas drugiego zlodowacenia, kiedy jedna trzecia Ziemi przykryta była lodem. Lądowanie nastąpiło więc w miejscu, gdzie klimat był umiarkowany i najbardziej podobny do tego jaki był na Nibiru - u ujścia Tygrysa i Eufratu, w dzisiejszej Zatoce Perskiej.
Wyprawa na Ziemię była dla Anunnaki koniecznością. Pojawili się oni tu w konkretnym celu. Według Sitchina było nim poszukiwanie złota, które miało być transportowane na Nibiru i tam rozpylane w celu ochrony zanikającej atmosfery. Sprawa złota jest niezwykle istotna, bo wszystko na to wskazuje, że nasza ludzka obsesja na punkcie tego kruszca, właśnie stamtąd się wzięła. Mało tego, znany angielski genealog Maurice Gardner, w swoich książkach twierdzi, że złoto (także inne metale szlachetne) odgrywało jeszcze jedną, znakomitą rolę - pozwalało w przetworzonym wysokospinowym stanie, na wyzwolenie materialnych przedmiotów z grawitacji, na leczenie niemal wszystkich schorzeń, a przede wszystkim na swoistą nieśmiertelność Anunnaki (z naszego punktu widzenia). To fascynująca teoria, którą jednak tutaj zajmować się nie będę.
Dowódcą pierwszej wyprawy Anunnaki na Ziemię był główny naukowiec Ea, dużo lepiej znany z późniejszych epitetów - Enki (u Sumerów), Ptah (Egipt). Pierwsza osada założona przez przybyszy została przez nich nazwana E.RI.DU (Eridu - najstarsze miasto starożytnego Sumeru, dzisiaj najprawdopodobniej znajdujące się głęboko pod zalegającymi osadami mułu, powstałymi podczas biblijnego potopu). Eridu oznaczało "dom zbudowany w dalekich stronach".
Uważnym czytelnikom zapewne nie umknie spostrzeżenie, że słowo Eridu jest zastanawiająco podobne do znanych we współczesnych językach określeń Ziemi - Earth (po Angielsku) czy Erde (po Niemiecku). Przypadek? Jeżeli tak, to kolejny z wielu tego rodzaju. bW taki sposób, prawie pół miliona lat temu rozpoczęła się rozumna cywilizacja na siódmej planecie Układu Słonecznego (dla kogoś kto przybywa z zewnątrz, liczenie nie rozpoczyna się od Merkurego). Od tego czasu według Sumerów, a za nimi według Sitchina, to właśnie Anunnaki władają niebieską planetą. To oni dali podwaliny nie tylko naszej cywilizacji, ale także naszemu istnieniu.
Historia zawarta na sumeryjskich glinianych tabliczkach jest niemal jak scenariusz hollywódzkiego filmu science-fiction. Tak też oczywiście można ją traktować, co robi niemal cała współczesna akademicka nauka. Z drugiej jednak strony, niemal każdy dzień przynosi nam doniesienia o nowych odkryciach astronomii, archeologii i innych dziedzin, które trudne są do wyjaśnienia, za to świetnie wpasowują się w teorię, po raz pierwszy ogłoszona przez Zecharię Sitchina w połowie lat siedemdziesiątych.
Źródło:
Z. Sitchin - "12 planeta"
C.Sagan - "Kontakt"
C. Sagan, A. Druyan - "Comet".

Napisane przez mumin, November 19, 2009
pozdrawiam nie zla stronka >D
Napisane przez M, November 27, 2009
Napisane przez czytelnik, March 10, 2010
Ten krótkofalowy ładunek energetyczny przestrzeni wszechświatowej jest czterysta razy większy od wszelkich innych form energii promienistej, jakie istnieją w domenach zorganizowanej przestrzeni. Intensywność krótkich promieni kosmicznych, czy to pochodzących z płonących mgławic, czy z napięć pól elektrycznych, czy też z przestrzeni zewnętrznej albo rozległych chmur pyłu wodorowego, podlega jakościowym i ilościowym modyfikacjom, na skutek fluktuacji oraz gwałtownych zmian intensywności temperatury, grawitacji i zagęszczenia elektronowego.
Te okoliczności powstawania promieni kosmicznych zależne są od wielu zjawisk kosmicznych, jak również od orbit krążącej materii, zróżnicowanych od odkształconych kół do ekstremalnych elips. Warunki fizyczne mogą również ulegać znacznym modyfikacjom, ponieważ spin elektronu ma czasem kierunek przeciwny w stosunku do tego, jaki występuje w większości materii, nawet w tej samej strefie fizycznej.
Ogromne chmury wodoru stanowią prawdziwe, kosmiczne laboratoria chemiczne, zawierają one w sobie wszystkie stadia rozwijającej się energii i przeobrażającej się materii. Gigantyczne zmagania energii zachodzą również w powierzchniowych gazach wielkich gwiazd podwójnych, które częstokroć zachodzą na siebie, tym samym mieszają się ze sobą w znacznym stopniu. Jednak żadna z tych gigantycznych i rozległych akcji energii kosmicznych nie ma najmniejszego wpływu na zjawisko zorganizowanego życia – plazmę zarodkową żywych rzeczy i istot. Takie warunki przestrzenne mają związek z zasadniczym środowiskiem ustanowienia życia, nie są one jednak istotne w późniejszym przekształcaniu czynników dziedzicznych plazmy zarodkowej, tak jak niektóre dłuższe promienie rozchodzącej się energii. Życie, zaszczepione przez Nosicieli Życia, jest zupełnie odporne na całą tą zdumiewającą powódź krótkich promieni kosmicznych wszechświatowej energii.
Wszystkie takie, zasadnicze warunki kosmiczne, musiały się ukształtować i osiągnąć odpowiedni stan, zanim Nosiciele Życia mogli rozpocząć ustanawianie życia na Urantii.
Napisane przez agata, April 21, 2010
Napisane przez Marceliszapk, August 13, 2010
Napisane przez Marko, December 15, 2010
Napisane przez Vincent, October 07, 2011
@Marceliszapk - Dlaczego do dwunastu ciał niebieskich układu słonecznego zaliczasz ziemski księżyc a ksieżyce Jowisza czy Saturna już nie? Gdyby je również uwzględnić ciał niebieskich w naszym układzie jest znacznie więcej. Pozdro.
Napisane przez ..., December 06, 2011






